Rozwiązanie konkursu „Z pamiętnika Matki”

02/22/2010


dziecko

Z przyjemnością informujemy, że rozstrzygnięty został konkurs „Z pamiętnika Matki”.


Dziękujemy mamom za nadesłane wiersze i opowiadania. Wszystkie utwory warte były nagrody, zwyciężyć mógł jednak tylko jeden.


Serdecznie gratulujemy zwyciężczyni - Pani Monice Tasel - i z radością publikujemy nagrodzony tekst:


"Mama"- tyle co nic, więcej niż wszystko.


„Dziś usłyszałam pierwsze "mama". Na pewno było to nieświadome, ale Polcia spojrzała na mnie i przemówiła swoim słodkim głosikiem :) Zdębiałam, ale po chwili uświadomiłam sobie, że to "mama" znaczy tyle samo co "na", "ba", "ga" czyli... nic. Mimo wszystko poczułam coś pięknego, czego nie potrafię opisać. Nie mogę przestać o tym myśleć. Chwilami chcę wierzyć, że powiedziała to zupełnie świadomie, że wie, że mama to ja. Cokolwiek to znaczyło, dzień ten zabieram ze sobą na zawsze.

A teraz siedzę z małą i próbuję ją namówić, by znowu powiedziała to magiczne słowo. Patrzy na mnie tymi swoimi oczkami i się śmieje :) Mówię: "Mama" i pokazuję na siebie, ale chyba brzmi to niezbyt przekonująco. Biegam po domu ze swoimi fotografiami, pokazuję je Poli i pytam: "Gdzie jest mama? Tu jest mama!". Widocznie wyglądam komicznie, bo mała nie przestaje się śmiać, ale jedyne, co wydobywa się z jej usteczek to: "Gieł, buuu". Widocznie muszę jeszcze poczekać, zanim usłyszę cieniutki głosik, który mnie wzywa. Dobre ćwiczenie cierpliwości, która jest przecież niezbędna każdej mamusi.

Dziwny ten świat. "Mama" jest dużo silniejszym słowem niż jakiekolwiek inne. "Mama" może łagodzić ból, pocieszać, przenosić góry, dodawać otuchy, dawać wiarę w lepsze jutro, trzymać przy życiu i budować wszystko, co runęło. Mama, mama, mama...nic więcej nie trzeba mi do szczęścia. Jestem matką, mamą, mamusią... Czy można oczekiwać od życia czegoś więcej? No, może tylko tego, żeby być tą mamą najlepiej jak się da. Ja już obiecałam Poli, że dam z siebie wszystko. Bywają chwile, gdy myślę, że nie dam rady, że nie potrafię być najlepsza, że po prostu się nie nadaję. Wtedy patrzę na szczerbaty uśmiech córeczki i szybko odganiam złe myśli. Może nie dam jej nigdy złotego pałacu, ale oddam jej siebie, bo moje życie należy już tylko do niej. No, zostawiłam dla siebie odrobinkę, ale tylko mały okruszek tego smacznego macierzyńskiego ciasta, które z dnia na dzień rośnie, rumieni się i które będziemy musiały zjeść razem :)”/Monika Tasel/


Redakcja Dziecko.pl


dodajdo

Polecamy także:

<< Powrót do spisu